natural medicine, cosmetics & well-being
reklama
Strona główna > Niesamowici ludzie > JAK WYLECZYŁEM HEMOROIDY cz.I zmagań z chorobą Pana Edwarda

JAK WYLECZYŁEM HEMOROIDY cz.I zmagań z chorobą Pana Edwarda

kwi 4, 2014

    pan_edward3.jpgMam na imię Edward i chciałbym się podzielić z innym domowym sposobem na hemoroidy.

Byłem z zawodu grawerem, siedziałem cały czas latami – taka praca, i po jakimś czasie zaczęło mnie „tam" troszeczkę piec chyba z 1,5 roku tak mogło być, ale później już zaczęło palić, pomyślałem że to może zaszkodziło mi jakieś słone lub kwaśne jedzenie, ale niestety nie przechodziło. To mnie zastanowiło, przecież żyłem można powiedzieć „sterylnie" nie paliłem, nie piłem, wychowywałem się na kozim mleku. Poza tym w młodości uprawiałem boks i ciężary ciężkie dźwigałem. Jak zaczęły się moje problemy z hemoroidami to w końcu zwróciłem się do lekarza zakładowego, żeby to pooglądał. Lekarz zrobił mi badanie przez odbytnicę które bardzo bolało, żylaki wisiały już, a ja nie mogłem się nawet dotknąć. Lekarz nakrzyczał na mnie że za późno przyszedłem że przecież tu już jest rak! To był topór w moją głowę. Pomyślałem wtedy matko boska mam troje dzieci, jestem młody , miałem wtedy 45 lat, i ja mam raka? Nie chciałem wierzyć, że coś takiego mnie spotkało. W środę lekarz kazał mi przyjść na operację i powiedział że puszczą mi bokiem jelito a co będzie potem to nie wiadomo. Kiedy wyszedłem od lekarza zakładowego, przechodzący obok mój kierownik (starszy Pan), zapytał : „ Panie Edziu coś Pan taki markotny?", a ja mu wtedy opowiedziałem o swoim problemie... a wtedy mój kierownik powiedział: „ Nie daj się Panie Edku operować! Ja żonę i innych wyleczyłem Brukwią". U nas to kwaki nazywali, to były kiedyś dania dla biednych rodzin. Kwaki kroili w kostkę dodawali pietruszeczkę, cebuleczkę, czosneczek, wymieszali, wygotowali, nikt nie grymasił, a wszyscy jedli bo była bieda. Ale potem jak się robiło trochę lepiej, to te kwaki parzyło się tylko dla bydła, świń, kóz, baranów. Opowiedział mi wszystko co i jak, wróciłem do domu i pomyślałem że to bzdura jakaś, że jest już stary i głupoty opowiada. Aż w końcu mi żona tak powiedziała:"Mówi się że w takich momentach chwyta się wszystkiego, no spróbuj tą Brukiew! „ Pomyślałem, że chyba ma rację zastanawiałem się tylko skąd tą Brukiew wezmę? Postanowiłem, że w swojej pracy wywieszę ogłoszenie na tablicy i napisałem „ Koledzy kto hoduje kwaki niech się zgłosi do mnie" Koledzy widząc moje ogłoszenie początkowo śmiali się ze mnie, że niby poco mi te kwaki, nie mam co jeść? - wygłupiali się, a jeden z kolegów powiedział : „ nie śmiejcie się, na coś to musi być". Po kilku dniach czekało na mnie pudełko z napisem „ dla biednego Edka, co nie ma co jeść" :) Mnie też to rozśmieszyło, ale jak się okazało mój pomysł był zbawienny. Otwieram, patrzę a tam wielkie trzy Kwaki. Przyniosłem kwaki do domu i według tego jak powiedział mi kierownik : „ Jutro rano dieta całkowita przez trzy dni – nie umrze Pan. Trzy dni dieta. I spożywać to jak kromeczki i gryźć. Nie wolno przy tym pić nic i to trzeba te kawałki wielkości małej kromeczki 15-20 minut żuć, gryźć. Można też to zemleć na maszynce, jak ktoś ma słabe zęby lub sztuczne, ale koniecznie musi to być długo żute, żeby wydzieliło się dużo śliny. No i zacząłem je spożywać. I tak sobie gryzłem, gryzłem i gryzłem dwa kawałki za cały dzień. Czułem głód ,ale żona mnie wspierała i wytrwałem...c.d.n

Komentarze

Napisz odpowiedź




(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)

Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.
Treści z serwisu natmed.pl mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem Serwisu a jego lekarzem. Serwis ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w naszym Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Administrator nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z wykorzystania informacji zawartych w Serwisie.