natural medicine, cosmetics & well-being
reklama
Strona główna > Zdrowa czytelnia > Zdrowe ciało > PO CO NAM CHEMIA Z DROGERYJNYCH PÓŁEK

PO CO NAM CHEMIA Z DROGERYJNYCH PÓŁEK

mar 6, 2015

 

Kosmetyki mają pielęgnować, chronić i odżywiać skórę, opóźniać procesy starzenia skóry, korygować niedociągnięcia urody, podkreślać niektóre walory urody.


Ale po co nakładać na skórę substancje, które nie są jej potrzebne?

Po co wcierać w skórę składniki nie mające wartości pielęgnujących, odżywczych i leczniczych? Po co wprowadzać związki chemiczne do kosmetyków, które są obce skórze i naturze, które nie są przyjazne, biodostępne i korzystne dla jej funkcjonowania?


Czy potrzebujemy takich substancji jak : glikole, poliglikole, akrylany, parabeny, rozpuszczalniki ropopochodne, sztuczne aromaty i barwniki, fenoksyetanol,  imidazolidinyl urea, werseniany, trójetanolamina, carbomer i wiele innych. Stanowią one wspólnie ponad połowę masy kosmetyku. Jaką rolę pełnią?. Oczywiście technologiczną. Kosmetyk ładnie pachnie, fajnie wygląda, dobrze się miesza, jest stabilny fizykochemicznie, długo trwały, daje złudne efekty nawilżenia skóry.


Ale czy nasza skóra potrzebuje ich do celów fizjologicznych?

Oczywiście nie! Niestety koncerny kosmetyczne dążą do tego, aby nam udowodnić i wmówić, że nasza skóra, aby mogła funkcjonować musi dostawać codziennie dawkę parafiny zmieszanej z parabenami i glikolami oraz z 0,01-0,1-1% wyciągu z rośliny (oczywiście to wyciąg glikolowy lub parafinowy z zioła, bo dobrze się miesza z innymi składnikami). Na opakowaniu znajdziemy informację typu: nawilża, nadaje jedwabistą miękkość, wygładza zmarszczki, uelastycznia. Te kilkadziesiąt związków chemicznych, stwarza powłoczkę, która daje takie odczucia. Niejednokrotnie skóra wcale nie jest z tego zadowolona.
Używanie kosmetyków można porównać do spożywania pokarmów wysoko przetworzonych, które mają coraz więcej wypełniaczy, polepszaczy, a mało składników rzeczywiście odżywczych i prozdrowotnych.

 

Kremy z lodówki

 

Ciągle mało jest producentów kosmetyków naturalnych, biokosmetyków, którzy wyłamują się z pewnego standardu i zaczynają sami głowić się nad recepturami, doborem składników, walczą z problemami technologicznymi. Takie biokosmetyki mają krótki termin ważności, często mało ciekawą barwę i konsystencję, często niezbyt ciekawy zapach. Jakże ciężko im znaleźć dostawców dobrych surowców, niestandardowych, często kosztownych.
Krem uważa się za naturalny, jeśli w swoim składzie zawiera 95% składników naturalnych, a tylko 5% składników podobnych do naturalnych. Takie kremy nie zawierają żadnych syntetycznych środków konserwujących, syntetycznych substancji zapachowych,barwników, produktów pochodzących z ropy naftowej i nie używa się do ich produkcji roślin genetycznie zmodyfikowanych. Kremy z lodówki zawierają ekstrakty ziołowe, naturalne olejki eteryczne, naturalna wit. E lub C jako konserwanty.


Ale pojawiły się już w Polsce tzw. kremy z lodówki, czyli praktycznie 100% naturalne. Posiadają one datę produkcji i mogą być przechowywane do 3 miesiący.
Tak naprawdę wszystko opiera się na prostych zasadach. Mamy cerę suchą, mieszaną i tłustą. Jest skóra niemowląt, dzieci, młodzieży, dojrzała i starcza. Cała tajemnica polega na dobraniu składników do wymogów skóry. Firmy produkujące kosmetyki sztuczne bawią się proporcjami substancji lipofilnych do hydrofilowych.Do tego dorzuca się substancje, które mają utarte w społeczeństwie i tradycji kosmetycznej zastosowanie, np. witamina E i F maja przeciwdziałać zmarszczkom, wyciąg z oczaru dobry na cerę tłustą, wyciąg z lnu doskonały na skórę suchą itd.

 

Fotolia_10673847_XS.jpg

 


Do natłuszczania i ochrony skóry wystarczą naturalne oleje i płynne woski roślinne, często zawierające w składzie prowitaminę A, witaminę E, F i fitosterole. Takie oleje roślinne można stosować w stanie naturalnym lub po zmieszaniu z bazą, np. euceryną, woskiem pszczelim.


Odpowiednio dobierając różnego rodzaju woski i oleje można sporządzać proste preparaty natłuszczające, ochronne i odżywcze dla skóry. Do takich kompozycji łatwo dodawać soki z roślin, ekstrakty wodno-alkoholowe z ziół, maceraty roślinne. Napary, soki, maceraty, odwary z różnych części roślin zastępują toniki. Nawilżają i oczyszczają, wpływają antyseptycznie i przeciwzapalnie, np. napar z mydlnicy, lukrecji, napar z bluszczu, odwar z mydłoki są bogate w oczyszczające saponiny.


Toniki naturalne można sporządzać z octów ziołowych rozcieńczając je wodami zdrojowymi.


Wody zdrojowe są doskonałe do nawilżania i odżywiania skóry w biopierwiastki; mogą wchodzić w skład kremów i emulsji.


Mając lanolinę, eucerynę, roztarte świeże migdały, roztarte nasiona jabłek, pigwy, kozieradki, nasiona lnu (rozcierać na papkę z wodą, w moździerzu) można otrzymać doskonałe emulsje stanowiące podstawę lotio i mleczek kosmetycznych. Tutaj też wystarczy pofantazjować, dodając wody uzdrowiskowe, napary z ziół, nalewki z roślin, przez co nadaje się im odpowiedni profil działania.


Dowodzi to wszystko, że sztuczne kremy, serum po oczy, żele pod prysznic, balsamy nabite chemią dają się łatwo zastąpić prostymi składnikami pochodzenia naturalnego. Wystarczy tylko zgłębiać wiedzę o tych darach natury i umiejętnie je spożytkować.

Komentarze

Napisz odpowiedź




(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)

Kod CAPTCHA

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.
Treści z serwisu natmed.pl mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem Serwisu a jego lekarzem. Serwis ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w naszym Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Administrator nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z wykorzystania informacji zawartych w Serwisie.